Karmel Maryi Matki Nadziei

i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ełku

12 lat naszej obecności w Ełku
" św. Teresa od Jezusa Jeśli patrząc na waszego Oblubieńca, takie męki cierpiącego, poczujecie w sobie potrzebę przemówienia do Niego i wylania przed Nim swego serca, mówcie i owszem, tylko nie wysilajcie się na piękne i wytworne wyrazy, ale mówcie w prostych słowach, wychodzących wprost z serca, bo On takie tylko ceni. "

św. Teresa od Jezusa

Kiedy piszę te słowa wielkimi krokami zbliża się koniec roku — roku liturgicznego, opisany w świadomości Kościoła przez Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Koniec roku czyli czas podsumowań. Czytając wskazówki Matki Kościoła nie można inaczej rozliczać minionych chwil jak tylko dając odpowiedź na pytanie: czy Chrystus rzeczywiście króluje w moim życiu? Czy uczyniłem Go Królem minionego czasu, Królem czynów i spotkań, Królem myśli i marzeń?

„To w Krzyżu jest Ci dana, o Chryste, „wszelka władza”, taka władza, jakiej nikt inny nie ma w dziejach świata. (…)To w Krzyżu, w tym — po ludzku znaku hańby — stałeś się, o Chryste, Pasterzem naszych dusz i Panem dziejów” — modlił się na Wawelu św. Jan Paweł II przed Krzyżem św. Jadwigi. Przed tym samym Krzyżem 600 lat wcześniej młodziutka Jadwiga pytała Jezusa: co mam czynić? Usłyszała: „Fac quod vides” — czyń, co widzisz.

W naszym zakonnych chórze wisi Krzyż. Artysta nazwał go „Zasnął Pasterz”. Święte ciało Pana nie ma śladów okrutnej męki, rany na dłoniach, stopach, przebity bok są podkreślone bardzo delikatnie. Pochylona głowa zwrócona w lewo, zamknięte oczy i nieskończona czułość. Ile razy modlę się przed naszym Krzyżem ogarnia mnie potężne wzruszenie, wzruszenie czułością jaka od niego bije. Pan nie ma korony cierniowej, nad głową lśni aureola — znak chwały, całe ciało dziwnie promienieje ale patrząc mam świadomość tajemniczej obecności. Jakaś niewidzialne dłoń delikatnie odgarnęła z twarzy Jezusa włosy i jakby ciągle je podtrzymuje gładząc, bez tej dłoni musiałyby z powrotem opaść na twarz… Maleńki gest miłości zdaje się przemieniać mękę w chwałę.

Fac quod vides. Bóg adwentu, Bóg początku to Bóg, który pozwala nam na siebie czekać. Bóg który daje czas na tęsknotę, na myśli, na przygotowanie, na budowanie więzi, na wypatrywanie. Napełnia wszystko swoją Obecnością i daje nam czas na odczytywanie znaków. Nie przychodzi od razu, nie zaskakuje. Nie krzyczy co chwilę „uwaga idę!”. Przychodzi w tajemnicy i pozwala nam ją powoli odkrywać.

Może zaczynając nowy rok warto podjąć zobowiązania które uczynią radosnym przyszłoroczny „rachunek”. Może warto zacząć od uczynienia siebie bardziej adwentowym. Pozwólmy ludziom na siebie poczekać, dajmy im szansę na tęsknotę. Ktoś kto kocha czyta rzeczywistość poszukiwaniem ukochanej osoby. Pozwólmy się odnajdować, tak jak czyni to Bóg. I dajmy sobie prawo do tajemnicy. Wobec świata który narzuca kulturę ekshibicjonizmu w każdej dziedzinie życia, otoczmy tajemnicą tę część siebie która przynależy tylko najbliższym, tylko nam samym, tylko Bogu. Takie zasłuchane przymykanie oczu otwiera oczy serca.

Fac quod vides. A może stańmy się niewidzialnymi sprawcami małych gestów miłości jak owa dłoń odsłaniająca twarz Ukrzyżowanego. Bóg ukochał maleńkość i uczynił ją narzędziem chwały. Przyszedł jako Dzieciątko, dał się położyć na sianie, uśmiechał się do zwierzaków ciekawie obserwujących cudowną przemianę żłobu.

Uczyń to Dzieciątko Królem Twego czasu. Przed Najświętszym Sakramentem, przed żłóbkiem, przed Krzyżem, patrząc w twarz mamy czy dziecka otwórz szeroko oczy i czyń co widzisz — kochaj.

siostra karmelitanka bosa


Opublikowano: Martyria - grudzień 2017