Karmel Maryi Matki Nadziei

i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ełku

12 lat naszej obecności w Ełku
" św. Teresa od Jezusa   Panie! Niech Ci inni lepiej ode mnie służą, i niech szczęście, które im gotujesz będzie większe od mojego. Ale żeby Cię miał kto więcej kochać ode mnie, tego nie ścierpię! "

św. Teresa od Jezusa

Spis treści

 

7. BŁ. WIKTORIA DÍEZ Y BUSTOS DE MOLINA

Członkini Instytutu Terezjańskiego, założonego przez bł. Piotra Povedę Castroverde, i męczennica domowej wojny hiszpańskiej, Wiktoria Díez y Bustos de Molina [20], przyszła na świat 11 listopada 1903 r. w Sewilli, w skromnej i głęboko religijnej rodzinie. Była jedynym dzieckiem małżonków Józefa Díez Moreno i Wiktorii Bustos de Molina. Uczęszczała do szkoły podstawowej prowadzonej przez Siostry Karmelitanki od Miłości, założone w 1826 r. w Vich koło Barcelony przez św. Joachimę de Vedrúna. One też przygotowały ją do pierwszej Komunii św., którą przyjęła 18 maja 1913 r. Od dzieciństwa wykazywała duże zdolności artystyczne. Dlatego też rodzice, jakkolwiek przy znacznym wysiłku finansowym, skierowali ją na studia do Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Sewilii, gdzie uczestniczyła także w zajęciach z rysunku i malarstwa w Szkole Sztuk Pięknych.

Wyróżniając się wielką wiarą i bogatym życiem wewnętrznym, interesowała się życiem Kościoła i często brała udział w rekolekcjach czy innego rodzaju spotkaniach religijnych. W 1925 r. zetknęła się z niektórymi członkiniami Istytutu Terezjańskiego i wzięła udział w cyklu konferencji wygłoszonych przez ks. Piotra Powedę i Józefę Grosso w Sewilii, z okazji inauguracji Dzieła Akademii Terezjańskich w tym mieście. W następnym roku wstąpiła do instytutu, przekonana, że będzie mogła w nim zrealizować osobiste pragnienie świętości i jednocześnie rozwijać działalność apostolską, szczególnie na polu wychowawczym.

W 1927 r., tj. po uzyskaniu dyplomu magisterskiego, rozpoczęła ona pracę jako nauczycielka w państwowej szkole w niewielkiej miejscowości Chelez, w powiecie Badajoz, nieopodal granicy z Portugalią. Wkrótce jednak, pragnąc być bliżej swych rodziców, poprosiła o przeniesienie w okolice rodzimej Sewilli. Osiedliła się w miasteczku Hornachuelos (Sierra de Cordoba), w połowie drogi między Kordobą i Sewillą, gdzie przebywała aż do śmierci.

Wierna statutom Instytutu Terezjańskiego, uczestniczyła w comiesięcznych dniach skupienia, organizowanych w Jaén dla członkiń żyjących samotnie, podczas których dzieliła się ze współsiostrami swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami dotyczącymi wychowania młodzieży. Z wielką gorliwością i poświęceniem oddawała się posłudze w szkole, gdzie do współpracy w prawdziwym zaangażowaniu na rzecz dobrego wychowania młodzieży pozyskała wielu członków grona nauczycielskiego. Cieszyła się też szczególną sympatią wychowanków, wśród których założyła m.in. koło przyjaciół ks. Poveda. Szkoła, dzięki jej dyskretnej, ale równocześnie wytrwałej i popartej modlitwą działalności, stała się prawdziwym ośrodkiem chrześcijańskiej edukacji. Wiktoria, opierając się na wytycznych Misterstwa Oświecenia Publicznego, wydanych w 1928 r., nalegała na władze, aby przeprowadzono remont i rozbudowę budynków szkolnych, co zostało spełnione i polepszyły się tym samym warunki nauki. Postarała się także o to, aby w pobliżu szkoły zrobiono plac gier dla dzieci i boisko sportowe dla młodzieży. Równocześnie prowadziła dzieci na wspólne nabożeństwa do kościoła parafialnego i stosując nowoczesne metody wychowawcze organizowała dla wychowanków różnego rodzaju konkursy religijne, recytacje poezji i wystawy sztuki sakralnej.

Wiktoria Díez y Bustos de Molina zaangażowała się także ofiarnie w pracę apostolską w miejscowej parafii, głównie w dzieło katechizacji i w działalność charytatywną. Sama żyjąc bardzo skromnie i ubogo, dzieliła się tym, co miała z najbiedniejszymi, a zwłaszcza z dziećmi, które uczyła, a które często cierpiały niedostatek. Moc do działalności apostolskiej czerpała, zgodnie z terezjańską duchowością instytutu, do którego przynależała, z lektury i medytacji Bożego słowa i z przykładu Najśw. Dziewicy Maryi, „pierwszej i najdoskonalszej uczennicy Chrystusa” [21].

Gdy w 1932 r. wydano w Hiszpanii zakaz umieszczania krzyża i symboli religijnych w salach szkolnych i innych miejscach publicznych, Wiktoria zawiesiła w klasach obrazy Chrystusa i Madonny, pędzla znanych hiszpańskich malarzy Velasqueza i Murillo.

Wkrótce po wybuchu wojny domowej, bo już 20 lipca 1936 r., uwięziono proboszcza z Hornachuelos, z którym od dawna współpracowała, i którego starała się teraz zastąpić, urządzając dla parafian w miejsce sprawowania Eucharystii przynajmniej nabożeństwa paraliturgiczne z czytaniem Bożego słowa, modlitwą i komunią św. duchową. Niestety, wkrótce pozbawiono parafian i jej apostolskiej posługi. Niespełna miesiąc później także Wiktoria została pojmana przez komunistów i osadzona w więzieniu. Wiele ludzi radziło jej wcześniej, aby opuściła miasteczko i ukryła się gdzieś przed groźbą aresztowania, tym bardziej, że był to przecież czas wakacji. Nie podjęła jednak tego kroku, bo jak twierdziła, „nie wolno opuszczać bliźnich w niebezpieczeństwie”.

Do ostatniej chwili życia wierzyła w Opatrzność Bożą, i zachowując wielką pogodę ducha, zatopiona w ustawicznej modlitwie, dodawała otuchy wątpiącym współwięźniom. W dwa tygodnie po męczeńskiej śmierci założyciela Instytutu Terezjańskiego - Piotra Povedy Castroverde, tj. 12 sierpnia 1936 r., wraz z 17 więźniami, wśród których znajdował się także jej proboszcz, została zamordowana przez komunistów. Świadkami masowego mordu byli tylko sami jego wykonawcy. Wracając do miasteczka po egzekucji dokonanej nad ranem w polu, oni sami, pozostając pod wrażeniem zachowania tej wyjątkowej kobiety - jedynej kobiety w grupie zabitych - opowiadali sobie (co usłyszeli mieszkańcy obrzeży Hornachuelos), że mówiła do mężczyzn: „odwagi, nie bójcie się, czeka nas nagroda”. Z relacji tych dowiadujemy się ponadto, że egzekucji dokonano nad opustoszałym szybem kopalnianym, stawiając ofiary pojedynczo na jego obrzeżach, i strzelając do każdej z osobna. Ciała męczenników wpadały więc na dno szybu. Wiktoria była ostatnią z rozstrzelanych. Próbowano wymusić na niej odstępstwo od wiary. Wierna do końca Jezusowi, jedynemu Oblubieńcowi swego serca, wznosząc ręce do góry, wykrzyknęła: „Widzę niebo otwarte. Niech żyje Chrystus Król. Niech żyje moja mama”. Dodajmy, że matka Wiktorii była wtedy poważnie chora.

Proces beatyfikacyjny sługi Bożej rozpoczął się w Kordobie w 1962 r. Życie i działalność Wiktorii Díez y Bustos de Molina, którą Ojciec święty Jan Paweł II beatyfikował wraz z jej założycielem i z innymi męczennikami wojny hiszpańskiej 10 października 1993 r. na Placu św. Piotra w Rzymie, jest wzorem dla nauczycieli katolickich i dla osób świeckich, zwłaszcza dla kobiet zaangażowanych w dzieło ewangelizacji. Wielu wychowanków nowej błogosławionej żyje do dziś i świadczy zgodnie o jej wierze, nadziei i miłości, którymi żyła na co dzień, i o których zaświadczyła w sposób heroiczny, przelewając swą krew dla Chrystusa.

Liturgiczne wspomnienie tej błogosławionej nauczycielki zostało wyznaczone przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na dzień 12 sierpnia. Obchodzi się je w Hiszpanii w liturgii własnej instytutu. Jej grób, nawiedzany szczególnie przez młodzież i wychowawców, znajduje się w kaplicy Instytutu Terezjańskiego w Kordobie. Na płycie nagrobkowej wyryte jest jedynie słowo „WIKTORIA”; jest to imię nowej błogosławionej, ale nie tylko. Jest to także, zgodnie z etymologią tego słowa, wyrażenie wielkiej prawdy o jej ZWYCIĘSTWIE. Zwyciężyła zwycięstwem Chrystusa.

Jan Paweł II zaprezentował Kościołowi nową błogosławioną tymi słowy: „Wiktoria Díez y Bustos de Molina, poprzez ofiarną pracę w szkole umiała urzeczywistnia duchowość Instytutu Terezjańskiego, w którym ofiarowała swoje życie bez reszty Bogu, wypowiadając następujące słowa: Jeśli trzeba oddać życie, by utożsamić się z Chrystusem, naszym boskim wzorcem, od dziś przestaję istnieć dla świata, bo dla mnie żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk.Ta błogosławiona jest wzorem otwarcia się na działanie Ducha i przykładem apostolskiej płodności. Umiała uświęcać się przez pracę: była nauczycielką w wiejskim środowisku, a także uczestniczyła w duszpasterstwie parafialnym, zwłaszcza w katechezie. Radość, którą dzieliła się z wszystkimi, była wiernym odzwierciedleniem owego bezwarunkowego oddania się Jezusowi, który doprowadził ją do najwyższego świadectwa - do ofiarowania swego życia za zbawienie wielu” [22].