Karmel Maryi Matki Nadziei
  i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ełku


Modlitwa do Maryi Matki Nadziei

Z adhortacji apostolskiej "Ecclesia in Europa" Papieża Jana Pawła II

Maryjo, Matko nadziei, bądź z nami na naszych drogach!
Naucz nas głosić Boga żywego; pomóż nam dawać świadectwo Jezusowi,  jedynemu Zbawcy;
spraw, byśmy służyli bliźniemu, otwierali się na potrzebujących, wprowadzali pokój, ....

Pełny tekst modlitwy

Czytelnia

Opatrznościowe działanie Boga, które rozpoczyna każdą fundację i jej towarzyszy

Trwający właśnie Rok Wiary natchnął mnie do wplecenia Katechizmu Kościoła Katolickiego w rozważania nad Księgą Fundacji św.Teresy od Jezusa. Wydaje się to na pozór karkołomnym przedsięwzięciem ze względu na ponad 400-letni przedział czasowy między powstaniem dzieła św. Naszej Matki a Katechizmu. Ale jak się okazuje, Księga Fundacji jest świetnym przykładem do zilustrowania współczesnej nauki Kościoła o Opatrzności Bożej.

Mówi Katechizm: (KKK 302) Stworzenie ma właściwą sobie dobroć i doskonałość, ale nie wyszło całkowicie wykończone z rąk Stwórcy. Jest ono stworzone „w drodze” do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero osiągnąć i do której Bóg je przeznaczył. Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do tej doskonałości.

Pierwsza myśl o „Opatrzności”, jaka wpadła mi do głowy to „opieka Boga, troska Boga…”. Ale to kojarzy się z jakąś statyczną opieką, gdzieś tam, daleko… Tymczasem Boża opieka to coś bardzo dynamicznego. Zwróćmy uwagę raz jeszcze na: Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do tej doskonałości. Bóg PROWADZI.

I mówi Katechizm dalej: (KKK 303) Troska Opatrzności Bożej jest konkretna i bezpośrednia, obejmuje sobą wszystko, od rzeczy najmniejszych aż do wielkich wydarzeń świata i historii.

Pięknie obrazuje to Księga Fundacji, stanowiąca i świadectwo wszechmocy Bożej w realizacji swoich zamierzeń; i zorganizowana ku temu całej siatki wydarzeń i okoliczności, ale i włączenia w owe plany człowieka – by go doprowadzić do świętości. Takim pionkiem w grze staje się Święta Teresa od Jezusa – Bóg przez nią urzeczywistnia swój zamysł zbawczy, swoją wolę rozwoju Karmelu dla zbawienia wielu dusz; a niejako „po drodze” uświęca Teresę. To budujący fakt, że Opatrzność Boża nie usztywnia działania człowieka, ale go rozwija i prowadzi do prawdziwej wolności.

Po lekturze Księgi Fundacji rodzi się ważne przekonanie, że Bóg przemawia do konkretnych ludzi, wzywając ich i uzdalniając do podjęcia konkretnych działań. Zgodnie z nauką Kościoła, (KKK 307): „Bóg daje ludziom możliwość dobrowolnego uczestniczenia w swojej Opatrzności (…) pozwala ludziom być rozumnymi i wolnymi przyczynami w celu dopełniania dzieła stworzenia, w doskonałej harmonii dla dobra własnego i dobra innych.” Dana osoba odczytuje ze szczególną uwagą to, co dzieje się w świecie, w nim rozpoznaje szczególne wezwanie dla siebie; może to wezwanie DOBROWOLNIE podjąć.

Z woli Opatrzności Święta Teresa od Jezusa staje w sercu aktualnych spraw społecznych i eklezjalnych współczesnego jej czasu, otrzymuje i podejmuje dzieło odnowy Karmelu. Znamienne, że zaczyna działać nie według myśli „działanie samo w sobie”, ale w świadomej odpowiedzi na rozeznaną wolę Boga. Bóg w dzieło Reformy Karmelu włącza całą galerię postaci powierzając im małe zadanka i większe zadania. O tym nieraz wspominały Siostry przy omawianiu poprzednich tematów: ojciec Antonio de Heredia– jako podwalina pierwszego męskiego klasztoru Reformy, św. Jan od Krzyża – zręby duchowości Karmelu, o. Gracjan – wielki wkład w dzieło Reformy i duchowe prowadzenie Teresy, czy też wspomniana podczas którejś z rekreacji beatka, Maria od Jezusa, zakładająca reformowany Karmel w Alcali współczesny fundacji terezjańskiego klasztoru św. Józefa, która „zaledwie” stała się przyczyną zakładania Karmeli bez dochodu tam, gdzie to możliwe.

Dlaczego Teresa powzięła myśl o działalności fundacyjnej? Jest rok 1566. Teresa ma 51 lat, od czterech lat wiedzie spokojne życie w pierwszym klasztorze Reformy, św. Józefa „wydaje mi się, że te lata będą tymi najbardziej ustabilizowanymi z całego mojego życia” F 1,1, pisze.

I pewnego czerwcowego dnia w rozmównicy Karmelu pojawia się niezwykle rozmowny franciszkański misjonarz, o. Alonso Maldonado, wedle relacji mu współczesnych, potrafiący godzinami rozprawiać o problemach misyjnych Ameryki. Teresa z zapartym tchem chłonie opowieści o sytuacji w Nowej Hiszpanii, czyli dzisiejszym Meksyku. Teresa poczuła się bardzo dotknięta, że w tym odległym świecie nienawiść spotyka się z nienawiścią, że chrześcijanie bardziej „apostołami” nienawiści niż zbawienia. Stąd jej ogromne strapienie, ze tyle milionów dusz idzie na potępienie: „A ja pozostałam tak bardzo przejęta współczuciem z powodu utraty tak wielu dusz, że z tej mojej bezsilności wychodziłam z siebie. Wołałam do naszego Pana błagając Go, aby wskazał mi sposób, w jaki ja mogłabym coś uczynić, aby pozyskać jakąś duszę do służenia Jemu, skoro tak wiele zabierał ich demon, i aby moja modlitwa mogła w tym dokonać cośkolwiek, gdyż nie nadawałam się do niczego więcej” F 1,7. Z akt procesu kanonizacyjnego Teresy wiemy, że o. Maldonado podczas tejże wizyty namawiał Świętą do ufundowania większej liczby zreformowanych klasztorów „ponieważ w nich Bóg będzie miał osoby oddane służeniu Jemu”. W Teresie budzi się żarliwość misyjna. Niedługo potem słyszy słowa Jezusa „Poczekaj trochę, córko, a zobaczysz wielkie rzeczy”. Misyjne pragnienie Teresy i jej towarzyszek spotyka się z odpowiedzią Boga; Jego obietnica staje się motorem całego przedsięwzięcia fundacyjnego. W lutym 1567 roku przybywa do Avila generał ojciec Jan Baptysta Rubeo. Teresa słusznie się jego obawia – jest przecież jego podwładną, a założyła klasztor, oddając go władzy miejscowego biskupa, a nie generała. Ale oto duch świętej Teresy urzeka od pierwszych chwil ojca generała. Ojciec Rubeo zatwierdza klasztor św. Józefa i poleca Teresie zakładać inne tego rodzaju klasztory. Kilka miesięcy później powstaje pierwsza fundacja zreformowanego Karmelu – Medina del Campo. Teresa w ciągu ostatnich dwudziestu lat swojego życia podejmuje szereg fundacji, gdyż widzi w nich sposób objawienia chwały Bożej.

Już tutaj zaobserwowane działanie Opatrzności Bożej można rozłożyć na czynniki pierwsze, według wytycznych Katechizmu: u podnóża działalności fundacyjnej staje zamysł Boga, który posługuje się Teresą dla jej osobistego uświęcenia i dla dobra całej ludzkości; Teresa dobrowolnie odpowiada Bogu, wczytując się w Jego wolę; dla objawienia Teresie swojej woli Bóg posługuje się gadatliwym misjonarzem i ojcem Rubeo; jej działalnie rozpoczyna się przez wzbudzone przez Ducha Świętego pragnienie zbawienia dusz w Ameryce…i można tak bez końca doszukiwać się kolejnych aspektów Opatrzności.

Wróćmy zatem do dzieła fundacji Matki Teresy od Jezusa. Włączając klasztory karmelitów w Duruelo i Pastranie, zorganizowaną, lecz niezrealizowaną przez Teresą fundację w Caravaca oraz fundację w Grenadzie dokonaną fizycznie przez Anę de Jesus, działalność fundacyjna Świętej objęła założenie 19 klasztorów.

W powstawaniu każdego z nich można wyróżnić podobne etapy:

  1. Najpierw Teresa przyjmuje zaproszenie na fundację.
  2. Następuje rozeznanie celowości, miejsca i utrzymania przyszłej wspólnoty.
  3. Potem Święta zabiega natychmiast o zgodę kościelną i cywilną, dom do wynajęcia i grupę fundacyjną,
  4. odbywa podróż i przybywa do wybranej miejscowości, zazwyczaj nocą,
  5. następnie wraz z towarzyszkami przygotowuje miejsce, odbywa się celebracja Mszy Świętej w pierwszej godzinie dnia
  6. potem poszukuje ostatecznego domu i następuje przeprowadzka do niego. Ma miejsce uroczysta inauguracja z Najświętszym Sakramentem.
  7. Na koniec następuje założenie klauzury oraz zaprowadzenie nowego stylu życia wspólnotowego i modlitwy liturgicznej.

Księga Fundacji akcentuje Eucharystię jako centralny sakrament dnia terezjańskiego, jako siłę napędową i bodziec wszystkich i każdej z osobna fundacji, a także fundament Wspólnoty. Teresa u początku każdej fundacji zatroskana jest przede wszystkim o znalezienie i przejęcie odpowiedniego budynku oraz umieszczenie w nim Najświętszego Sakramentu; początkowo nawet była przekonana, że klasztor nie mógł powstać bez obecności Eucharystycznego Jezusa. Przy fundacji w Salamance, w 1570 roku, zrezygnuje z tego wymogu, co uczyni ją spokojniejszą przy zakładaniu klasztorów w rozsypujących się domach, gdzie zwyczajnie wstydzi się zabiegać o wprowadzenie Najświętszego Sakramentu…

Zakładanie fundacji

Historię powstania każdego Karmelu Teresa relacjonuje w podobny sposób: najpierw wspomina wielkie trudności lokalowe i materialne, potem następuje interwencja Boga: bezpośrednio – przez rozwiązanie danego problemu lub pośrednio – przez wskazanie Teresie, co powinna robić w danej sytuacji; ostatecznie problemy zostają pokonane i następuje sfinalizowanie fundacji klasztoru.

Już samo odczytanie woli Bożej dotyczącej fundacji klasztorów to wcale niełatwa sprawa – akurat powstanie klasztoru św. Józefa wyszło od odczytanego w duszy pragnienia Bożego; w przypadku innych fundacji Bóg posługiwał się ludźmi, bądź okolicznościami…. Od planu się zaczyna, ale ogromnego i przemyślanego zaangażowania wymagała także realizacja Bożych zamiarów. Przyjrzyjmy się zatem Teresie jako kronikarce miłosierdzia, które Bóg objawił poprzez fundacje.

Święta musi uwzględniać lokalizację klasztorów. Najchętniej zakładałaby Karmele w miastach dobrze rozwijających się i położonych przy głównych drogach, aby zapewnić im utrzymanie. Pierwsza poza Avila fundacja - Medina del Campo spełnia kryteria Świętej.

Ale w przypadku kolejnej fundacji, Teresa doświadcza innego aspektu Opatrzności Boga – Jego niezależnych od przekonań człowieka planów. Człowiek może być przekonany o słuszności swoich działań, ich zgodności z Wolą Bożą…a może okazać się, że Bóg widzi to inaczej…Bóg widzi dalej. i znów Katechizm: (KKK 306) Bóg jest niezależnym Władcą swego zamysłu. W jego realizacji posługuje się jednak również współudziałem stworzeń. Bóg bowiem daje swoim stworzeniom nie tylko istnienie, lecz także godność samodzielnego działania, bycia przyczynami i zasadami wzajemnie dla siebie oraz współdziałania w ten sposób w wypełnianiu Jego zamysłu.

Pomysł założenia fundacji w Malagon rodzi się z obojętnych, w ocenie Teresy, wydarzeń: „Mieszkała w Toledo pewna wielmożna pani, w której domu przebywałam z polecenia przełożonych. Podczas mojego pobytu u niej zaskarbiłam sobie jej szczególną miłość, która miała stać się środkiem dla pobudzenia jej do tego, co uczyniła. Jego Majestat bowiem bardzo często sięga po takie rzeczy w sprawach, które nam – jako że nie znamy tego, co ma nastąpić – wydają się mało owocne. Gdy ta wielmożna pani dowiedziała się, że ja mam zezwolenie na zakładanie klasztorów, zaczęła usilnie na mnie naciskać, abym założyła jeden z nich w należącym do niej miasteczku, zwanym Malagon. Żadną miarą nie chciałam zgodzić się na to, gdyż miejscowość była tak mała, że do tego, aby ten klasztor był w stanie utrzymać się, niechybnie musiałby posiadać stały dochód, czemu ja byłam wielce przeciwna” F 9,2. Rozstrzygającym dla sprawy staje się posłuszeństwo przełożonym i przekonanie o zgodności jej działań z wolą Kościoła – dekret Soboru Trydenckiego w sprawie ubóstwa klasztorów i zasad ich finansowania daje jej zielone światło. Bóg nie zostawia Teresy z wątpliwościami, upewnia ją, że powinna założyć fundację w Malagon, mimo, że miejsce jest małe i nie ma dobrej komunikacji: „Jednego dnia, gdy zaraz po przyjęciu komunii pozostawałam w modlitwie, dane mi było poznać od Naszego Pana, że w owym domu siostry będą Mu służyły” F 9,5.

Księga Fundacji to uprzywilejowany dokument ukazujący działalnie Opatrzności Bożej w dziejach człowieka oraz to, jak doświadczała tego działania sama Święta. Bóg nie tylko rozpoczyna każdą fundację, ale jej stale towarzyszy. Pan nieustannie rozwiązuje różne problemy pojawiające się przy każdej fundacji. Na przykład uzyskuje dom w Medina del Campo: „Gdy już wyruszałyśmy z Avila, napisałam do jednego ojca z naszego Zakonu, nazywa się Antonio de Heredia, aby kupił dla mnie jakiś dom. On rozmawiał o tym z pewną wielmożną panią, która darzyła go zaufaniem i szacunkiem. I miała ona jeden budynek, który z wyjątkiem jednego pomieszczenia, był niemal w całości zrujnowany, ale miał bardzo dobre położenie. Ta pani była na tyle dobra, że obiecała sprzedać mu go, i tak też się umówili, bez żądania od niego zadatku ani niczego innego poza jego słowem. Gdyby bowiem zażądała przedpłaty, nie byłybyśmy w stanie tego spełnić. To Pan rozporządzał i kierował tym wszystkim. Pewien kapłan powiedział mi w tajemnicy, że ten dom nie jest dla nas, ponieważ znajduje się w pobliżu klasztoru augustianów, i że oni sprzeciwiali się, abyśmy tam zamieszkały, i że niezawodnie będzie z tego proces. Och, na Boga! Gdy Ty, Panie, zechcesz dać siłę wewnętrzną, jakże niewiele znaczą wszystkie przeciwności! Przeciwnie, wydaje mi się, że dodało mi to więcej siły wewnętrznej, gdyż byłam przekonana, że skoro demon zaczął już się burzyć, to Pan zamierza posłużyć się tym klasztorem.” F 3,3-4, Bóg ochrania nawet mniszki przed bykami: „Dotarłyśmy do Medina del Campo w przeddzień Naszej Pani Sierpniowej, o dwunastej w nocy. Aby nie narobić hałasu, rozładowałyśmy się przy klasztorze św. Anny i pieszo ruszyłyśmy do tego domu. Właśnie o tej godzinie przeganiano przez miasto byki na mającą się odbyć następnego dnia corridę, i wielkie było miłosierdzie Pana, że nie natknęłyśmy się na żadnego z nich. Na skutek tego zaaferowania, jakim byłyśmy ogarnięte, nie zwracałyśmy na nic uwagi. Ale Pan, który zawsze czuwa nad tymi, którzy pragną Mu służyć, uchronił nas przed natknięciem się na nie, a z całą pewnością w tym dziele nie dążyłyśmy do niczego innego” F 3,7

Troska Boga o człowieka jest bezpośrednia i konkretna. W wielkich trudach drogi i chorobach Pan dodaje sił:

„W opisach tych fundacji nie przedstawiam tych wielkich trudów podróży pośród chłodu, upału, śniegu, a zdarzało się nieraz, że przez cały dzień śnieg nie przestawał sypać, a innymi razy gubiłyśmy drogę, innymi znowu podróżowałam z wielkimi dolegliwościami i gorączką. Choć bowiem – chwała Bogu – codziennością jest dla mnie to, że mam słabe zdrowie, to jednak widziałam wyraźnie, że Nasz Pan dawał mi zdolność do podejmowania tego wysiłku. Przydarzało mi się niekiedy, że gdy zajmowałam się fundacją, odczuwałam tak silne dolegliwości i bóle, że wielce ubolewałam nad tym, ponieważ wydawało mi się, że nawet nie byłam w stanie przebywać w celi bez położenia się. I wówczas zwracałam się do Pana, żaląc się Jego Majestatowi i pytając Go, jak chce, abym uczyniła to, czego nie jestem w stanie uczynić. I potem – jakkolwiek pośród trudu – Jego Majestat dawał mi siły, a dzięki żarliwości, jaką wzbudzał we mnie oraz zatroskaniu o Jego dzieło, zdaje się, że całkiem zapomniałam o sobie” F 18,4.

„Widziałyście już, córki, że trzeba było przejść pewne trudy. Jakkolwiek sądzę, że te, które opisałam stanowią niewielka ich część. Gdybym bowiem miała powiedzieć o tym, co było w nich nieodłączne, to było nim wielkie zmęczenie, zarówno z powodu podróży pośród deszczów i śnieżyc oraz częstego gubienia drogi, jak i przede wszystkim – bardzo często – z powodu tak słabego zdrowia, że niekiedy przydarzało mi się to, co miało miejsce podczas pierwszego dnia, gdy wyruszyłyśmy z Malagon do Beas. Udawałam się wtedy w drogę z gorączką i tak wieloma dolegliwościami jednocześnie, że myśląc o drodze, jaką miałam do przebycia i widząc siebie w takim stanie, przypomniałam sobie naszego Ojca Eliasza, gdy uciekał przed Izebel, i mówiłam: Panie, czyż ja mam dość siły, aby to ścierpieć? Weź to pod uwagę!”. Prawdą jest, że Jego Majestat – ponieważ widział mnie tak słabą – w jednej chwili uwolnił mnie od gorączki i dolegliwości.” F 27,17

W próbach, jakie zsyła jest zawsze miłosierny, Pan nieustannie czuwa, według słów psalmisty „Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie, ten który czuwa nad Izraelem. Pan cię strzeże”. Niech za świadectwo posłuży niebezpieczna sytuacja podczas podróży do Sewilii, wymagającej przeprawy przez Guadalquivir promem nieprzystosowanym do przewozu wozów podróżnych : „Prom z załadowanym nim wozem płynął dalej bez liny i bez wioseł. Widok tak bardzo przerażonego przewoźnika wzbudził we mnie o wiele większe współczucie niż lęk z powodu zagrożenia. My zaczęłyśmy modlić się na głos. Wszyscy inni narobili wielkiego wrzasku. Pewien szlachcic, przyglądający się nam ze swojego zamku, który znajdował się nieopodal, poruszony współczuciem, przysłał nam kogoś do pomocy, gdyż wówczas prom nie był jeszcze bez liny i nasi bracia trzymali ją, wkładając w to wszystkie swoje siły. Ale siła nurtu była tak wielka, że rzeka ciągnęła ich wszystkich, tak że niektórzy z nich poupadali na ziemię. Ale, jako że Jego Majestat zawsze, dając trudy, okazuje również współczucie, tak było i wówczas. Prom trafił na mieliznę i zatrzymał się na niej, a woda z jednej strony była dostatecznie płytka i w ten sposób udało się zaradzić tej sytuacji. Zapadła już noc i ciężko byłoby nam zorientować się, którędy biegnie droga, gdyby nie wyprowadzili nas na nią ci, którzy z zamku przybyli nam na pomoc.” F 24,10-11

W Księdze Fundacji nie brakuje też wydarzeń, w których ludzkie lęki są znakiem pokusy i okazją do okazania ufności złożonej w Bogu. Taką jest noc spędzona w Salamance, w domu opuszczonym przez studentów dopiero w dniu przyjazdu Teresy: „Tę noc Wszystkich Świętych spędziłyśmy same, to znaczy ja i moja towarzyszka. I mówię wam, siostry, że gdy przypomną mi się te strachy mojej towarzyszki – którą była Maria del Sacramento, mniszka starsza ode mnie i gorliwa służebnica Boga – to chce mi się śmiać. Dom był bardzo obszerny i całkiem pusty, z mnóstwem zakamarków. Zamknęłyśmy się w jednym pomieszczeniu, gdzie była słoma, a była ona pierwszą rzeczą, którą starałam się zapewnić przy zakładaniu klasztoru, ponieważ mając ją, nie odczuwałyśmy braku łóżek. Gdy moja towarzyszka zobaczyła, że jest zamknięta w owym pomieszczeniu, przez cały czas nie robiła nic innego, jak tylko wpatrywała się z obawą to w jedną, to w drugą stronę. A demon musiał wspomagać ją w tym, przedstawiając jej myśli o niebezpieczeństwie, aby wzbudzić tym zamęt we mnie, gdyż przy moim chorym sercu zwykle wystarczało do tego niewiele. Zapytałam ją, czego tak wypatruje, skoro nikt nie mógł tu wejść. Powiedziała mi: <<Matko, zastanawiam się: jeśli teraz umarłabym tutaj, co ty byś wówczas sama jedna zrobiła?>> Coś takiego – gdyby się stało – wydało mi się rzeczą nie do zniesienia. I zaczęłam się przez chwilę zastanawiać nad tym, a nawet poczułam lęk. Albowiem ciała zmarłych zawsze, choć nie mam lęku przed samymi zmarłymi, nasilają dolegliwości mojego serca, nawet wtedy, gdy nie jestem sama. A ponieważ bicie dzwonów potęgowało ten nastrój, gdyż - jak powiedziałam – była to noc Dusz, demon miał dobry punkt wyjścia do pozbawienia nas trzeźwego myślenia za pomocą tego rodzaju infantylnych wyobrażeń. On bowiem, gdy zorientuje się, że człowiek nie czuje przed nim strachu, szuka innych wybiegów. Powiedziałam do niej: <<Siostro, gdy tak się stanie, wówczas pomyślę, co robić; ale teraz daj mi spać>>. A ponieważ miałyśmy za sobą dwie nieprzespane noce, sen szybko uśmierzył te strachy. F 19,3-5

W harmonii z tym konkretnym działaniem Bożym w dziele Reformy współgra nauka Kościoła: (KKK 305) Jezus domaga się dziecięcego zawierzenia Opatrzności Ojca Niebieskiego, który troszczy się o najmniejsze potrzeby swoich dzieci: „Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić?...Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o Królestwo Boga i Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,31-33)”.

Wedle słów Teresy Pan nie opuszcza tych, którzy pragną Mu służyć: ”Mówię wam o tym, siostry, abyście miały świadomość miłosierdzia Naszego Pana oraz jak Jego Majestat nie opuszcza tego, kto pragnie mu służyć” F 27,20. Teresa uczy, jak stawać się współpracownikiem Bożej Opatrzności, podkreśla realny wpływ człowieka na kształtowanie rzeczywistości wokół niego: „ Tak więc, z czym można porównać ten pokój wewnętrzny i zewnętrzny, w jakim nieustannie tutaj żyjecie? W waszym ręku jest to, czy będziecie żyły i umierały w nim, jak widzicie, że umierają te, które widziałyśmy umierające w tych domach. Albowiem, jeśli zawsze prosicie Boga, aby doprowadził do rozkwitu w Was to Jego dzieło i w niczym nie opieracie się na sobie, On nie odmówi wam swojego miłosierdzia. Jeśli w nim pokładacie ufność i pielęgnujecie w sobie siłę wewnętrzną na rzecz dobra – gdyż Jego Majestat jest wielce przyjacielem tego – nie bójcie się, że czegokolwiek wam zabraknie” F 27,12.

Warto zaznaczyć, że Teresa kierowała się zadziwiającym realizmem w określaniu zobowiązań fundatorów wobec wspólnoty- dążyła, by wszystko było ujęte w odpowiednich umowach oraz zapisach. Tak było np. przy fundacji w Alba de Tormes (F 20), gdzie wiele kosztowały ją negocjacje z fundatorką. Święta przewidywała np. ewentualną chorobę którejś z sióstr i konieczność zapewnienia środków na leczenie. „Wiele trudu kosztowało nas dojście do porozumienia, ponieważ ja zawsze dążyłam do tego, aby klasztory, które fundowałam ze stałym dochodem, miały go w stopniu wystarczającym na tyle, aby mniszki nie były zmuszone do szukania pomocy u krewnych ani u nikogo innego, ale aby było im zapewnione w domu wszystko to, co konieczne do jedzenia i ubrania, a chore mogły być otoczone bardzo dobrą opieką. Albowiem, gdy brakuje im tego co konieczne pojawia się wiele problemów i niepewności. A do otwierania wielu klasztorów ubogich bez stałego dochodu nigdy nie brakuje mi serca i ufności, z poczuciem pewności, że Bóg ich nie zawiedzie. Natomiast przy zakładaniu tych ze stałym dochodem, i to niewielkim, brakuje mi tego wszystkiego; i w takiej sytuacji uważam, że lepiej będzie zrezygnować z założenia ich. Ostatecznie dali się przekonać moim racjom i zgodzili się przyznać stały dochód odpowiedni do liczby sióstr, oraz uczynili coś, za co bardzo ich cenię: oddali nam swój własny dom, a sami przenieśli się do innego, znacznie nieprzystającego do ich pozycji społecznej” (F 20,13-14) Ponadto Teresa uzwględniała stan ekonomiczny kraju; wobec rosnącej inflacji prosiła o większe sumy przy zakładaniu klasztoru, niż kilka lat wcześniej. Zgodnie z nauką Kościoła, również umiejętności dane człowiekowi – a Teresa miała ich niemało -są przejawem Bożej Opatrzności: (KKK 308) Bóg działa we wszelkim działaniu swoich stworzeń. On jest pierwszą przyczyną, która działa w przyczynach wtórnych i przez nie: „Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą” (Flp 2,13)”.

Posłuszeństwo Bogu

Ale tak zapobiegliwej w aspekcie uwarunkowań ekonomicznych, geograficznych i prawnych Teresy nie należy ujmować wyłącznie w kategorii kobiety sukcesu, umiejącej odpowiednio urobić otoczenie – trzeba spojrzeć na nią jako na osobę szczególnie wyczuloną i wrażliwą na rzeczywiste posłuszeństwo Bogu. Po dokonaniu fundacji w Caravaca – nie uczestniczyła w niej osobiście – Teresa kierując się posłuszeństwem postanowieniom kapituły w Piacenzy zawiesza działalność fundacyjną na prawie cztery lata. Przyczyną zatargu z przełożonymi są pomyłki dotyczące jurysdykcji klasztorów założonych w Andaluzji. Nieobce są jej uczucia rozczarowania, spowodowanego przejawami braku solidarności i zrozumienia ze strony ojca Gracjana, który uwierzył rozpowszechnianym o niej plotkom. Po śmierci sprzyjającego Fundatorce nuncjusza Nicolasa Ormaneto, nowy nuncjusz – Felipe Sega za Teresą nie przepada. Ogłasza, że jest „kobietą niespokojną, włóczącą się, nieposłuszną i upartą, która pod pozorem pobożności wymyśla różne złe nauki, wychodząc z klauzury wbrew zakazowi Soboru Trydenckiego i przełożonych, nauczając oficjalnie wbrew temu, czego nauczał św. Paweł polecając, aby kobiety nie nauczały”. Dla Świętej Fundatorki nieprzyjemności i oszczerstwa pod jej adresem stają się kryterium weryfikującym wartość jej służby Bogu: „Niekiedy zdarzało mi się również, że wielkie sprzeciwy i pomówienia, które spotykały mnie przy zakładaniu nowych klasztorów, sprawiały mi zadowolenie. Jedni czynili to zapewne w dobrej intencji, drudzy mając na uwadze inne cele. Jednak nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek – bez względu na to, jaki z tego wyniknął dla mnie trud – odczuła tak wielkie rozradowanie, jakie poczułam z powodu tego, o czym wspomniałam [chodzi o zaniechanie dalszych fundacji]. Albowiem przyznaję, że w innym czasie którakolwiek z tych trzech rzeczy, które wówczas spadły na mnie równocześnie, byłaby dla mnie ogromnym trudem. Skoro stworzenia tak mi odpłacały, dawało mi to przekonanie, że głównym źródłem mojej radości było to, że Stwórca był ze mnie zadowolony. Dobrze już bowiem poznałam, że kto wnioskuje o tym, że Bóg jest z niego zadowolony w oparciu o rzeczy tej ziemi lub peany pochwalne ze strony ludzi, pozostaje w wielkiej iluzji, pomijając znikomą tego wiarygodność; ludzie bowiem dzisiaj są takiego zdania, a jutro innego; o tym, o czym raz wypowiadają się dobrze, bardzo szybko zaczynają mówić źle. Bądź błogosławiony Ty, Boże i Panie mój, który jesteś niezmienny na zawsze i w każdym czasie” F 27,21.

I w tym z wielu przejawów posłuszeństwa Teresy Księga Fundacji staje świadectwem, że nie chodzi o skuteczność za wszelką cenę i nie ma takiej rzeczy wzniosłej na świecie, dla której można by w czymkolwiek odstąpić od woli Bożej. Nie wystarczy też działanie w oparciu o jakieś dobre intencje zrodzone w ludzkiej głowie czy sercu, ale ważne jest rozeznanie w Kościele objawiającej się woli Bożej i jej wypełnienie. Teresa podejmując konkretny problem, reaguje nań w duchu chrześcijaństwa w oparciu o posłuszeństwo Kościołowi. Początki Karmelu Bosego pokazują, że choć owo posłuszeństwo nie jest łatwą drogą, to jedyną właściwą, przez którą Bóg urzeczywistnia swój zamysł. Dla Teresy posłuszeństwo Kościołowi oznacza podporządkowanie się zarządzeniom konkretnych, nie zawsze przychylnych jej osób; w nich widzi ona wolę Boga. Poza przestrzenią posłuszeństwa, żadne nasze działanie nie jest dobre, gdyż to zgodność z wolą Boga sprawia, że jest ono dobre. Ostatecznie zapada wyrok przychylny, a wkrótce potem – w roku 1581 – Reforma zostaje uznana.

Bóg działa w historii człowieka

Wedle nauki Kościoła, (KKK 308) Stworzenie, uczynione z nicości mocą, mądrością i dobrocią Bożą, nie może niczego osiągnąć, jeśli jest oddzielone od swego początku, ponieważ „Stworzenie bez Stwórcy ginie”; tym bardziej nie może osiągnąć swego celu bez pomocy łaski”.Świadczy o tym Teresa, dla której historia jest uprzywilejowaną przestrzenią dla odczytywania znaków czasu i uzgadniania własnej woli z wolą Bożą w jasnej perspektywie eschatologicznej. Stańmy na chwilę u początków męskiego Karmelu w Duruelo. Bez domu i bez pozwolenia prowincjałów, Teresa zdaje się wyłącznie na Boga. Ofiarowany na klasztor dom jest w tak opłakanym stanie, że pierwszej nocy Teresa wraz towarzyszami nie ma odwagi w nim przenocować. Ale Bóg tej fundacji chciał – pozwolenia prowincjałów zostały uzyskane, klasztor powstał.

Och, na Boga, jakież rzeczy widziałam w tych sprawach, które wydawały się niemożliwe, a jak łatwym dla Jego Majestatu okazało się rozwikłanie ich! I jakież jest moje zażenowanie, że nie stałam się lepsza niż jestem! Obecnie bowiem, gdy to opisuję, napełnia mnie to zdumieniem i pragnę, aby nasz Pan dał wszystkim rozpoznać, jak niemal niczym jest to, czego my – stworzenia – dokonaliśmy. Wszystko to rozporządził Pan, opierając się na początkach tak przyziemnych, że jedynie On mógł podnieść to do tego stanu, w jakim obecnie to się znajduje” F 13,7

Odczytywanie dziejącej się na oczach Teresy historii nasycone jest Bożą obecnością, nic nie wymyka się z ręki Opatrzności Bożej, świadczy ona o mocy i miłosierdziu Boga pośród trudów i przeciwności napotykanych przy każdej fundacji. Pokora Teresy umożliwia jej dostrzeżenie, że to Bóg reżyseruje dzieło reformy Karmelu:

„Jeśli dobrze się temu przyjrzycie, uświadomicie sobie, że wszystkie te domu jedynie w pewnej mierze zostały założone przez ludzi, a znacznie większy udział miała w nich potężna ręka Boga; i że Jego Majestat wielce pragnie doprowadzenia do rozkwitu dzieł, których On dokonuje, jeśli my z naszej strony czynimy wszystko, co możemy. Przypatrzcie się, przypatrzcie się - moje córki – oto ręka Boga; przecież nie z powodu szlachectwa krwi spotkał mnie ten zaszczyt. Na wszelkie sposoby, w jakie zechcecie się temu przyjrzeć, uświadomicie sobie, że to jest Jego dzieło. Nie jest słusznym, byśmy umniejszały je w czymkolwiek, choćby miało to nas kosztować życie, cześć i spokój tym bardziej, że tutaj mamy to wszystko razem. Widzę bardzo wyraźnie, że to dzieło nie pochodziło ze mnie, ale z tego, że Bóg chciał, aby się ono dokonało, i jako w swojej rzeczy wspomagał mnie i czynił ten dar uczestniczenia w tym dziele. Wydaje mi się, że Nasz Pan chce, abym poznawała zarówno ja, jak i wszyscy inni, że jedynie Jego Majestat jest tym, który dokonuje tych dzieł” F 27,11-12.16.26.

Ostatnie fundacje

Wobec chorób i niemocy fizycznej Teresa chciałaby zaniechać kolejnych fundacji; powierza się jednak zupełnie prowadzeniu Boga. Oto, co pisze schorowana Fundatorka podczas zakładania klasztoru w Palencji: „Chorowanie i doświadczanie wielkich boleści, gdy dusza pozostaje przebudzona, jest pewnym trudem, którego nie uważam za nic nieznaczący. Dusza podejmując go wychwala Boga, mając na uwadze, że przychodzi on z Jego ręki. Ale, gdy z jednej strony doznaje bolesnych doświadczeń, a z drugiej nie może podjąć żadnego działania, jest to rzecz straszliwa. Zwłaszcza, jeśli jest to dusza, która widziała u siebie wielkie pragnienia nie tyle bezczynności – ani wewnętrznie, ani zewnętrznie – ile zaangażowania się w całości w służbę jej wielkiemu Bogu. Nie ma tutaj żadnego innego rozwiązania, jak tylko cierpliwość i poznanie swojej nędzy oraz pozostawienie siebie w woli Boga, aby posłużył się nią w tym, co zechce i jak zechce” F 29,3.

Bóg zobowiązuje ją do wyruszenia w drogę na ostatnie fundacje i niesie dzieło, gdy sama Teresa czuje się bezsilna, posłuchajmy, co pisze Święta o swoich wątpliwościach przy podjęciu fundacji w Palencji i Burgos: „To nie ja jestem tą, która dokonuje czegokolwiek przy tych fundacjach, a jedynie Ten, który jest władny uczynić wszystko. Gdy pewnego dnia, zaraz po komunii, byłam pogrążona w tych zmaganiach i nie potrafiłam podjąć decyzji o jakiejkolwiek fundacji, błagałam Naszego Pana, aby dał mi światło, ażebym we wszystkim wypełniała Jego wolę. Nasz Pan powiedział do mnie w formie wyrzutu: Czego się obawiasz? Czy kiedykolwiek cię zawiodłem? Ten sam, który byłem, jestem i teraz; nie wzbraniaj się od przeprowadzenia tych dwóch fundacji. Tak bardzo stałam się zdecydowana i pełna siły wewnętrznej, że cały świat nie dałby rady przeciwstawić mi się, i zaraz zaczęłam zajmować się tym, a Nasz Pan zaczął mi podsuwać środki” F 29,5-6

To Bóg daje środki, On chce każdej fundacji, uobecnia się, wyrównuje drogi, trudności przemienia w możliwości. Kłania się tutaj historia powstania ostatniej za jej życia fundacji w Burgos, podczas której 67-letnia już Teresa wykorzystuje wszystkie swoje talenty, znajomości, a wobec niezliczonych trudności pozostaje po prostu wierna Bogu, posłuszna Jezusowi.

Pisze Teresa o ostatniej fundacji w Burgos:

„I tak było czymś zwyczajnym, że za każdym razem, gdy przy jakiejś fundacji ma się pojawić pewien trud, Nasz Pan – ponieważ zna mnie jako tak bardzo nędzną – zawsze mnie wspomaga poprzez słowa i dzieła. A także przekonałam się, że przy kilku fundacjach, przy których nie miałam tych trudów, Jego Majestat wcale mnie nie uprzedzał swoją pomocą. I w tym przypadku było tak, jak zwykle. Albowiem, jako że Pan wiedział, co trzeba będzie przejść, niemal natychmiast zaczął dodawać mi otuchy i umacniać mnie. Już sama myśl, że miałabym udać się do Burgos przy tak wielu chorobach, dla których tamtejsze chłody są wielce szkodliwe – a było wtedy bardzo zimno – rodziła we mnie obawę, że nie da się tego ścierpieć; a nadto, że zuchwałością byłoby wyruszanie w tak długą podróż, dopiero co po zakończeniu tak ciężkiej – jak powiedziałam – podróży powrotnej z Sorii; ani że nie pozwoli mi na to ojciec prowincjał. Rozważałam, czy z przeprowadzeniem tej fundacji nie poradzi sobie przeorysza z Palencji; skoro wszystko było przygotowane, ja nie miałabym tam już nic do zrobienia. Gdy zastanawiałam się nad tym i byłam wielce zdeterminowana, by nie jechać, Pan powiedział do mnie słowa, dzięki czemu uświadomiłam sobie że zezwolenie zostało już udzielone: Nie zważaj na te chłody, gdyż Ja jestem prawdziwym ciepłem. Demon angażuje wszystkie swoje siły dla przeszkodzenia tej fundacji. Ty zaangażuj je z Mojej strony, aby ona się dokonała i nie zaniechaj udania się tam osobiście, gdyż to okaże się wielce pomocne. Dzięki temu ponownie zmieniłam zdanie (F 31, 4.11.12).

Fundacja napotyka wiele trudności PO DRODZE do Burgos. Opatrznościowo ze schorowaną Teresą wyrusza m.in. ojciec Gracjan, ówczesny prowincjał. Jest zima, po powodziach w tym rejonie Hiszpanii znaczna część prowincji ma zalane drogi, zniszczone mosty. Tutaj warto przytoczyć humorystyczną anegdotę o błotnej podróży całej ekipy. „Schorowana Teresa musiała podczas drogi pomagać w wyciąganiu wozów, które ugrzęzły w błocie. I tkwiąc w błocie po kolana zwróciła się do Boga z wyrzutem: Panie, czy nie było wystarczającym to wszystko, co przeszłam, że zsyłasz na mnie jeszcze i to? A Bóg na to: Tereso, Ja tak traktuję moich przyjaciół. Na co Teresa odpowiedziała: Dlatego właśnie masz ich tak niewielu”.

Po przyjeździe z grupą mniszek trudności pojawiają się z niespodziewanej strony: arcybiskup Burgos, Cristobal Vela, pomny doświadczeń przy zakładaniu Karmelu św. Józefa w Avila, swoim rodzinnym mieście, mnoży wręcz przeszkody przy nowej fundacji. Arcybiskup nie tylko zmienił zdanie co do wydania zezwolenia na fundację, ale nawet zasugerował Teresie, że może wracać stąd, skąd przyjechała. Zacietrzewienie arcybiskupa wywołuje przybycie Teresy do Burgos bez jego pisemnego upoważnienia, choć wcześniej Teresa wystarała się o jego ustną zgodę. I posłuszna jego poleceniu, uzyskała nawet zgodę miasta na fundację. „Jeśli nie będę miała stałego dochodu i własnego domu, to on żadną miarą nie udzieli mi zezwolenia, że w takiej sytuacji równie dobrze mogłyśmy wracać. No cóż, drogi były we wspaniałym stanie, a i pora roku wielce na to odpowiednia! F 31,21”. Ordynariusz diecezji nie zgadza się też, by w prowizorycznym klasztorze (budynku po domu zakonnym jezuitów) sprawowano codzienną Mszę Świętą. Ból Teresy na widok mniszek brodzących w ulicznym błocie, by wziąć udział w Eucharystii, skłania ją do zwrócenia się do wikariusza generalnego. Bezskutecznie. Arcybiskup z kolei wysyła notę „w której stwierdzał, że zezwolenie nie zostanie udzielone, dopóki nie będziemy posiadały własnego domu, gdyż arcybiskup nie chce już , abyśmy ufundowały klasztor w domu, w którym się znajdowałyśmy, ponieważ była w nim wilgoć, a od ulicy dochodził znaczny hałas….dom ma być zgodny z oczekiwaniami biskupa (F 31, 25). Prowincjał, ojciec Gracjan traci nadzieję na fundację, Teresa też. Bóg w trakcie modlitwy mówi do niej: Teraz, Tereso, bądź nieugięta. I opatrznościowo ojciec Gracjan wyjeżdża głosić kazania wielkopostne – nie wiadomo, czy nie zablokowałby dalszych starań o fundację w Burgos, wobec piętrzących się trudności….Z pomocą życzliwych ludzi wspólnota przenosi się do szpitala Niepokalanego Poczęcia, gdzie mają Najświętszy Sakrament i klauzurę. Święta relacjonuje: „Taki był plan, który uknuł demon, ażeby nie dokonała się ta fundacja. Jednak – och, Panie – jakże okazuje się, że jesteś przepotężny! Bowiem z tego samego, co on wyszukał dla przeszkodzenia temu, Ty uzyskałeś sposób, dzięki któremu zostało to lepiej zrealizowane. Bądź błogosławiony na zawsze” F 31,21.Teresa w końcu znajduje dom nadający się na klasztor, ale ma obawy. Ale Bóg czuwa, mówi do niej: Nad pieniędzmi się zastanawiasz? Dom został kupiony, niestety z niezbyt skłonnymi do przeprowadzki lokatorami i w atmosferze finansowego skandalu (kupiony za tanio). Arcybiskup Vela obraził się nawet przy przeprowadzce mniszek do nowego domu, nie chcąc wydać zezwolenia. Po wielu przejściach ostatecznie Teresa uzyskuje od biskupa zezwolenie. Pomaga jej w tym biskup Palencji, Alvaro de Mendoza; doktor Manso – kanonik katedry, radny miasta Hernando de Matanza… Grzechem byłoby nie wspomnieć Cataliny de Tolosa, promotorki fundacji, która nie dość, że właściwie cały majątek przekazała na rzecz fundacji w Burgos – a było z tym niemało trudu – to wszystkie jej dzieci oddała na służbę Bogu w Karmelu (pięć córek i dwóch synów). A na ostatek sama wstąpiła do Karmelu w Palencji, gdzie pełniła urząd przeoryszy.

Gdy wreszcie klasztor został zainaugurowany, Bóg powiedział do Teresy: „Skoro jest to już zakończone, możesz spokojnie odjechać”. To prorocze słowa, których sens nie od razu został przez Teresę właściwie odczytany. My wiemy, że były one zapowiedzią jej bliskiej śmierci. „Pewnego razu, po przyjęciu komunii, Pan powiedział do mnie: Czemu się wahasz? Skoro jest to już zakończone, możesz spokojnie odjechać. Dał mi tym do zrozumienia, że nie zabraknie im tego, co konieczne; a te słowa były tego rodzaju, że już nigdy więcej nie odczuwałam zatroskania o nie, jak gdybym pozostawiła im bardzo dobry stały dochód. I jak dotąd, pewne osoby nie przestają nas obdarowywać ani Nasz Pan nie pozwoli, aby Jego oblubienice cierpiały głód, jeśli służą Mu tak, jak są do tego zobowiązane. F 31,49”. Bóg posługując się Teresą doprowadził swoje dzieło do końca.Teresa wyjeżdża z Burgos 27 lipca 1582 roku, dociera do Medina del Campo, gdzie prowincjał Antonio de Jesus nakazuje Świętej udanie się do Alba de Tormes. Tam też umiera 4 października.

Z Księgi Fundacji wyłania się zatem wyraźny obraz Teresy, która konkretny cel, jakim jest troska o dobro i zbawienie dusz realizuje poprzez ubóstwo i ufność w Opatrzność. Święta wciela w życie słowa powiedziane jej przez Pana: „Pewnego dnia, gdy trapiłam się bardzo, jak zaradzić potrzebom Zakonu, Pan rzekł do mnie: Czyń co możesz, zdaj się na mnie i o nic się nie frasuj. Ciesz się dobrem, jakie ci jest dane, bo jest to dobro bardzo wielkie” (ze Sprawozdań duchowych, 13).

Całościowe pojęcie Opatrzności wymyka się ludzkiemu poznaniu. Żaden ze schematów, modeli nie jest w stanie objąć wielokierunkowego działania Boga w każdym wymiarze: przestrzennym, czasowym, lokalnym – konkretni ludzie, globalnym – dobro ludzkości…. Najbliższa wydaje mi się wielowymiarowa sieć, która wieloma, wieloma drogami prowadzi do celu…Możliwość pochylenia się nad tematyką Opatrzności jest wezwaniem, by wyjść z ciasnej perspektywy doczesności, która sięga tylko tego co teraz; owszem żyć teraz, a nie przeszłością czy przeszłością; zanurzona w codzienności, ale wzrok mieć skierowany ku wieczności; tak jak Teresa – ona uczy dostrzegać, że za codziennością życia karmelitańskiego stoi coś więcej – zamysł Boży. „Albowiem życie polega na przeżywaniu go w taki sposób, aby nie obawiać się ani śmierci, ani wszystkich innych wydarzeń w naszym życiu i pozostawać z tym rozradowaniem codziennością, które obecnie wszystkie nosicie w sobie” (F 27,12)

Wobec niezwykłej współpracy świętej Teresy z Bożą Opatrznością rodzi się pytanie, jak my odczytujemy historię, wydarzenia, trudności w jakich przyszło nam żyć?

Na zakończenie chciałabym przytoczyć słowa naszego Przełożonego Generalnego z jego przesłania na 450-lecie Reformy Terezjańskiej.

„Z tym duchem także my, po 450 latach, powracamy do tego podstawowego doświadczenia, z którego się narodziliśmy. Jeżeli Pan tak bardzo się zaangażował, by to dzieło się dokonało, to będzie dalej sprawiał, by nie poszło ono na marne, ale przeciwnie, by się coraz bardziej rozwijało. Teresa zwraca nam uwagę na to, że wszystko mogło się zrealizować nie dzięki użytemu narzędziu, kobiecie niedoskonałej i biednej jak ona, ale dzięki Temu, który zechciał się nim posłużyć. Teresa nie jest fałszywie pokorna, mówi – jak zawsze „rzeczy najprawdziwsze”, szczególnie gdy chodzi o tak ważny fakt, jakim jest Reforma Karmelu. Jest to dzieło Pana, do którego dyspozycji się oddała, nie bez wątpliwości, obaw i oporów. Na koniec Jego łaska była mocniejsza. To dzieło chciane przez Boga, ten cenny klejnot, którym zechciał ozdobić Teresę, a w niej cały Kościół teraz jest złożony w nasze ręce.”

Bibliografia:

  1. św. Teresa od Jezusa, Księga Fundacji, wyd.Flos Carmeli, Poznań 2012;
  2. Tomas Alvarez OCD, Komentarz do Księgi fundacji świętej Teresy od Jezusa, wyd. Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2012;
  3. Tomas Alvarez OCD, Wprowadzenie do nauki świętej Teresy od Jezusa, skrypt do użytku alumnów Wyższego Seminarium Duchownego OO. Karmelitów Bosych, Warszawa 1982;
  4. Maximiliano Herraiz OCD, Wprowadzenie do „Księgi mojego życia” świętej Teresy od Jezusa, wyd. Flos Carmeli, Poznań 2008;
  5. Katechizm Kościoła Katolickiego, wyd. Pallotinum, Poznań 2009.

karmelitanka bosa
Karmel-Ełk, 21.06.2013 r.

Piosenka Evangelii Gaudium po hiszpańsku
Z przyjemnością prezentujemy piosenkę Evangelii Gaudium śpiewaną po hiszpańskiu.   {mp3}Karmel_Elk-Evangelii_Gaudium-hymn_hiszpanski{/mp3}   Piosenka pochodzi z wydan
Więcej…
Nie mogę lękać się Boga, który dla mnie stał się tak mały
{youtube}ruSJLRYiW10{/youtube} Łącząc się w modlitwie u progu Nowego Roku 2022 oraz w dniu urodzin Św. Teresy od Dzieciątka Jezus życzymy wszystkim pełni Bożego Błogosławienstwa.
Więcej…
Jedynie Ty
Zapraszamy do wysłuchania utworu "Jedynie Ty" nagranego na żywo podczas uroczystości zamknięcia w naszym klasztorze Jubileuszowego Roku 500–lecia Urodzin św. Teresy od Jezusa. [&nb
Więcej…
Nie zatrzymuj mnie
{youtube}PJ86Alq-1wQ{/youtube} W paschalnym czasie łaski zapraszamy do wysłuchania piosenki "Nie zatrzymuj mnie", wiosennego zwiastuna płyty "Odnalezieni. Pokochani. Szczęśliwi.",
Więcej…
Karmelici Bosi - Karmelitanki Bose - Świecki Zakon Karmelitański
Prezentacja przygotowana przez Ojców Karmelitów Bosych z Krakowa. {youtube}lCyGhEx1T5Q{/youtube}
Więcej…
Józefie, Synu Dawida
  {youtube}d_d6W3rVs04{/youtube}
Więcej…
Adoracja krzyża inna niż zawsze - transmisja TV Trwam
{youtube}0UoHTXDBJ4Q{/youtube}  
Więcej…
Prezentacja 2
Prezentacja 2:{youtube}Qe5RQ7sPvqE{/youtube}
Więcej…
Koncert jesienny 2016
{youtube}aVU1h4-iAzw{/youtube}
Więcej…
Czas skruchy: 4. Zazdrość
Kim jestem? Kim chce mieć mnie Bóg? Te krótkie rozważania wyrażone słowem i muzyką mogą stać się punktem odniesienia w spojrzeniu na siebie i swoje życie. {youtube}JSXaSPKCTYc{/y
Więcej…