I. ASPEKT DOGMATYCZNY
1. Duchowe macierzyństwo Maryi
„Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Jestem zrodzona gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał, ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił – początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundament pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich”. [1]
W swojej liturgii Kościół łączy te słowa Pisma świętego dotyczące mądrości z osobą Służebnicy z Nazaretu. W święto Niepokalanego Poczęcia Maryi i w święto Jej Narodzenia słyszymy jakby z Jej ust to pełne wdzięku i ciepła wyznanie. Nie powinno więc dziwić, że wielu chrześcijan, pod natchnieniem Ducha Świętego, na wołanie Tej, którą raduje przebywanie z ludźmi, odpowiada modlitewną prośbą biblijnego mędrca: „Wyślij ją z niebios świętych, by przy mnie będąc pracowała ze mną. Ona bowiem wie i rozumie wszystko, będzie mi mądrze przewodzić w mych czynach. I będą przyjemne dzieła moje i stanę się godnym tronu mego Ojca”.[2]
Ten natchniony tekst doskonale oddaje naszą wiarę w jedną z najwspanialszych prawd dotyczących osoby Maryi; wiarę w Jej duchowe macierzyństwo. Prawda ta ma rangę twierdzenia i stanowi przedmiot zwyczajnego nauczania Kościoła katolickiego.[3]
Rodzenie jest odwiecznym powołaniem Służebnicy Pańskiej. To Ją obrał sobie Syn Boży za Matkę i przygotowywał od wieczności. Jest więc współpracownicą Boga Ojca w narodzinach Jezusa, gdyż Tego, którego Ojciec rodzi odwiecznie jako Boga, Ona rodzi w czasie jako Człowieka.[4] Nie jest to jednak kres Jej macierzyńskiej roli. Z woli Stwórcy rozciąga Ona to zadanie, w formie duchowej, na wszystkich ludzi odkupionych przez Chrystusa, również na tych, którzy nie są tego świadomi, ale wyznając inne religie szczerze szukają Prawdy. Jednak szczególnej wartości i piękna duchowe macierzyństwo Maryi nabiera w ochrzczonych, którzy otrzymali Ją za Matkę w testamencie umierającego na krzyżu Jezusa: „Oto Matka twoja.”[5] W nich Chrystus już się narodził, ale musi jeszcze wzrastać i rozwijać się, aż osiągnie swą pełnię. To właśnie o ich wargi, ramiona i ręce upomina się Maryja, aby służyły Jej Synowi, aby razem z Nią obwieszczały Go światu i zanosiły ludziom. „Pozwólcie Mi działać w was” – zwraca się Ona do swych duchowych córek i synów. Jest powszechnie przyjętą nauką Kościoła, że wskutek wolnego zrządzenia Boga wszystkie i poszczególne łaski są udzielane ludziom za pośrednictwem Maryi. „Z woli Bożej niczego nie otrzymujemy bez pośrednictwa Maryi; tak jak nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przez Syna, tak też nikt nie może zbliżyć się do Chrystusa, jak tylko przez Jego Matkę.”[6]
Cały maryjny kult Kościoła, wszystkie jego maryjne nabożeństwa, służą realizacji tego zaszczytnego powołania człowieka; powołania go do jedności z Jezusem przez Maryję.
2. Miejsce nabożeństwa szkaplerznego w maryjnej doktrynie Kościoła
Nabożeństwo szkaplerzne, od wieków zakorzenione w tradycji Rodziny Karmelitańskiej, a poprzez nią w tradycji Kościoła, znajduje swoje uzasadnienie i rację bytu tylko i wyłącznie w ramach jego maryjnego kultu. Przywołuje ono na myśl wizję Matki Bożej, jaką – według kronik karmelitańskich – miał w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. generał zakonu św. Szymon Stock. W czasie wizji Maryja wskazała na szkalperz, część habitu zakonnego, czyniąc go znakiem swojej szczególnej opieki. Następnie dołączyła do niego obietnicę zbawienia, mówiąc: „Ktokolwiek umrze odziany tym szkaplerzem nie zazna ognia piekielnego”. [7]
Źródłem tego przekazu jest objawienie prywatne, a więc wydarzenie, którego przyjęcie – według nauki Kościoła – nie jest konieczne do osiągnięcia zbawienia.[8] Niemniej jest to wydarzenie, które ubogaca naszą wiarę. Trzeba więc tutaj podkreślić, że wizja św. Szymona Stock’a nie stanowi źródła dla doktrynalnych czy też pastoralnych podstaw nabożeństwa szkaplerznego. Rzecz ma się odwrotnie. Wizja szkaplerza, za zrządzeniem Opatrzności Bożej, stała się okazją do zaistnienia w Kościele pięknej i nowej formy nabożeństwa maryjnego, które swoją solidną doktrynalną podstawę odnajduje w prawdzie o duchowym macierzyństwie Maryi [9] prawdzie objawionej przez Boga, zaakceptowanej przez Magisterium Kościoła i przyjętej w wierze przez wiernych. Innymi słowy, nabożeństwo szkalperzne wyraża wiarę, że wszyscy oddający cześć Maryi doznają Jej opieki za życia, a szczególnie w godzinę śmierci, kiedy to najbardziej potrzebować będą Jej obecności. Nosząc więc płócienny brązowy szkaplerz czy też medalik szkaplerzny, wyznajemy to, w co wierzy każdy katolik, gdy modli się słowami modlitwy Zdrowaś Maryjo: „Módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej.”
Nabożeństwo szkaplerzne, obok nabożeństwa różańcowego, stanowi jedną z wielu dróg dotarcia do Jezusa przez Maryję, dostępnych wiernym w Kościele. To na tej drodze zakon karmelitański wyznaje swoją wiarę w duchowe macierzyństwo Maryi i przez znak szkaplerza przekazuje tę wiarę innym.
Widzimy zatem, że nie jest to przekaz o prywatnym objawieniu, które miało miejsce w przeszłości, chociaż faktycznie stoi ono u początków nabożeństwa, ale przekaz katolickiej doktryny, że Maryja jest matką wszystkich wiernych w porządku łaski. [10] Znak szkaplerza w sposób bardzo prosty wyraża tutaj nauczanie Soboru Watykańskiego II: „Błogosławiona Dziewica... w szczególny zaiste sposób współpracowała z dziełem Zbawiciela przez wiarę, nadzieję i miłość żarliwą dla odnowienia nadprzyrodzonego życia dusz ludzkich. Dlatego to stała się nam matką w porządku łaski”. [11]
Magisterium Kościoła zatwierdziło nabożeństwo szkaplerzne i zaliczyło je do sakramentaliów. Sakramentalia to czynności, przedmioty lub znaki święte, którymi Kościół – w sposób podobny do sakramentów – posługuje się dla osiągnięcia pewnych skutków, przede wszystkim duchowych. [12] Dzięki nim prawie każde wydarzenie życia, odpowiednio usposobionego wiernego, zostaje uświęcone przez łaskę wypływającą z paschalnego misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. [13] Nadając szkaplerzowi karmelitańskiemu powyższą rangę, Kościół ustanowił go dla wszystkich wiernych znakiem chrześcijańskiej wiary i znakiem Maryi.
Świat, w którym żyjemy, jest pełen materialnych rzeczy pełniących dla nas rolę symbolu czy też znaku; np. światło, ogień, woda. Również nasza codzienność bogata jest we wzajemne relacje międzyosobowe, które wyrażają i symbolizują głębsze wartości naszego życia. Wspólny posiłek jest znakiem przyjaźni; łączenie się razem w czasie narodowych uroczystości jest znakiem i wyrazem naszej tożsamości. Wszyscy potrzebujemy znaków i symboli, bo pomagają nam zrozumieć wydarzenia obecnego czasu, jak również te, które miały miejsce w przeszłości. W życiu chrześcijańskim wielkim Znakiem i ucieleśnieniem miłości Ojca jest osoba Jezusa. On również posługiwał się znakami: chlebem, winem i wodą, aby pomóc nam zrozumieć wyższe rzeczy; te, których nie możemy ani dotknąć, ani zobaczyć. Szkaplerz, wywodzący się od formy ubioru zakładanego tradycyjnie przez ramiona jak fartuch, będący również częścią habitu, stał się znakiem karmelitańskiego sposobu życia i wyrazem duchowości karmelitańskiej. Uznano go również za znak szczególnego poświęcenia się Maryi, Matce Boga, za wyraz zaufania w Jej macierzyńską opiekę i pragnienia, aby taj jak Ona, oddać się Chrystusowi i ludziom.




