Karmel Maryi Matki Nadziei

i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ełku

12 lat naszej obecności w Ełku
" św. Teresa od Jezusa Prawda, że każdy ma duszę, ale nie wszyscy tak wysoko ją cenimy, jak tego jest godne stworzenie, uczynione na wyobrażenie i podobieństwo Boga, i dlatego mało kto wie o tych przedziwnych tajemnicach, jakie się w niej zawierają. "

św. Teresa od Jezusa

Karmel Bosy „po polsku”...

Do pierwszego spotkania Polaków z reformowaną gałęzią Karmelitów – jak podają źródła - doszło w Rzymie na początku XVII w. W 1602 r., ówczesny student Kolegium Rzymskiego, Andrzej Brzechwa, jako pierwszy Polak przyjął habit karmelitański w klasztorze Santa Maria della Scala na Zatybrzu.

Z woli papieża, 3 lata później, kilku karmelitów bosych z klasztoru Santa Maria della Scala, wyruszyło z misją dyplomatyczno - duszpasterską do Persji. Ich droga prowadziła między innymi przez ziemie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zakonnicy, którzy przemierzając ziemie polskie, zyskali szacunek zarówno świeckich, jak i duchownych dygnitarzy, sami dostrzegli znakomite pole pracy na tych terenach. Na ich prośbę w maju 1605 r. kapituła generalna kongregacji włoskiej zadecydowała o założeniu klasztoru „w królewskim mieście Krakowie”. Już z końcem listopada tegoż roku pierwsi karmelici bosi zamieszkali w prowizorycznym klasztorze na przedmieściu Krakowa, za Bramą Mikołajską. Szybki rozwój gałęzi męskiej Zakonu sprawił, że już w 1617 r. powstała prowincja polska (należąca do kongregacji włoskiej).

Czytaj więcej...

W 2012 roku minęło 400 lat od przybycia pierwszych Karmelitanek Bosych do Polski. Na zaproszenie polskich Karmelitów Bosych - 26 maja 1612 roku - przybyły do Krakowa cztery mniszki z  Flandrii, wśród których znajdowała się s. Maria od Trójcy Św., pierwsza przełożona klasztoru pw. Św. Marcina. Była ona wychowanką m. Anny od Jezusa, bliskiej współpracownicy św. Teresy od Jezusa i duchowej spadkobierczyni św. Jana od Krzyża. W ten sposób, w 50 lat od założenia pierwszego klasztoru Karmelitanek Bosych św. Józefa w Avili (1562), zostały przeszczepione do naszej Ojczyzny pierwotne tradycje Karmelu Terezjańskiego. Dały one początek długiej i bogatej obecności duchowych córek św. Teresy od Jezusa na ziemiach polskich.

Czytaj więcej...

Rozmowa z s. Marią Jadwigą OCD - matką przełożoną ełckiego Karmelu

Kwiecień w diecezjalnym Karmelu Maryi Matki Nadziei i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Witynach skłania do refleksji i wdzięczności Panu Bogu za łaskę rozpoczęcia budowy klasztoru. Pierwsze prace naziemne rozpoczęto przed czterema laty – 26 IV 2007 r., w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Dobrej Rady.

— Na jakim etapie znajduje się budowa klasztoru?

— Jak łatwo zauważyć, przejeżdżając obok naszego klasztoru, jesteśmy na etapie zakończenia głównych prac murarskich w drugiej części budynku, witającej osoby odwiedzające Karmel. Jak dotąd tylko w pierwszej części – we wschodnim skrzydle udało się zakończyć prace wykończeniowe zarówno wewnątrz pomieszczeń, jak i na zewnątrz (elewacja). Dopiero w ubiegłym roku to skrzydło budynku zostało w całości zagospodarowane i przystosowane do wymogów naszego życia o charakterze kontemplacyjno-klauzurowym oraz pustelniczo-wspólnotowym. Odwiedzający nas wiedzą, że spora część pomieszczeń przeznaczona jest dla gości. My natomiast zajmujemy pozostałą część pomieszczeń oddzielonych klauzurą. Przy mniejszej liczbie sióstr, jak to obecnie ma miejsce, jest dla nas wystarczająco dużo miejsca. Jednak klasztor powstaje dla wspólnoty mogącej liczyć 21 sióstr. Druga część planowanej budowli pozostaje od dwóch lat w stanie surowym. Tu między innymi przygotowywana jest większa kaplica zewnętrzna dla osób, które będą mogły uczestniczyć z nami we wspólnej Eucharystii i nabożeństwach oraz docelowa kaplica klauzurowa dla sióstr.

Czytaj więcej...

Od kilku już lat Siostry Karmelitanki są w diecezji ełckiej. Można powiedzieć, że wrosły już w mazurski krajobraz. Zmagają się z codziennością ludności zamieszkującej, tereny w Polsce uważane za jedne z biedniejszych. Jednak bardzo się różnią od mieszkańców. Przede wszystkim swoją radością i zaufaniem Bogu.

Każde spotkanie z nimi jest niezwykłe. Przychodzimy kiedy nie rozumiemy swoich doświadczeń: utrata dziecka, nieuleczalna choroba, rozpad małżeństwa… Dzielą się z nami swoimi łzami wzruszenia, słowem pocieszenia, obecnością. I Modlitwą, która naprawdę jest wielką łaską, bo pozwala nam przetrwać, spojrzeć na te trudy, jak na coś, co wpisane jest w życie – w ten bilans zysków i strat… Mówimy, czy piszemy także o radościach: że dziecko przyszło na świat, ktoś dostał pracę, córka zdała maturę, ktoś inny zdał egzamin na prawo jazdy, operacja przebiegła bez komplikacji… Cieszymy się i włączamy nasze Siostry w naszą radość. One cieszą się naszym szczęściem.

Czytaj więcej...