Karmel Maryi Matki Nadziei

i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Ełku

12 lat naszej obecności w Ełku
" św. Teresa od Jezusa Nie zabiegajcie o to aby być użytecznymi dla wszystkich, ale dla tych, którzy są w waszym otoczeniu. "

św. Teresa od Jezusa

Krzyż. Stajemy osobiście przed jego tajemnicą ilekroć nasze życie w nieoczywisty sposób staje się trudne, niezrozumiałe, skomplikowane. Wobec cierpienia, wobec pokrzyżowanych (!) planów zalewamy się łzami i lawiną pytań. Trudno przyjąć logiczne tłumaczenia kiedy serce jest rozdarte. Gorączkowo szukamy „czegoś”, łatwego wyjścia z sytuacji czy choćby wytłumaczenia, że to cierpienie ma sens. Gorączkowe poszukiwanie prowadzi często do buntu i „pakuje” nas w nowe kłopoty.

W jednej z medytacji biblijnych Roman Brandstaetter opisuje nam Józefa, męża Maryi w chwili kiedy zobaczył jasno, że jego ukochana spodziewa się dziecka. Znamy te scenę z kart Ewangelii. Tutaj jednak autor maluje przed nami piękny obraz. Zrozpaczony Józef, w którego głowie kłębią się miliony myśli, któremu miłość nie pozwala przyjąć tego, co zdaje się oczywiste — zdrady, dla zatrzymania lawiny myśli i uczuć odruchowo zaczyna modlitwę, której uczył się od dziecka, która jest pierwszą myślą serca zwracającego się do Boga. Sh’ma Israel… Słuchaj Izraelu Pan jest twoim Bogiem… Wypowiadane słowa przybierają kształt liter i nad cierpiącym Józefem, który w półśnie nie przestaje się modlić zaczyna krążyć wir liter, wyrazów wypowiadanej modlitwy. Sh’ma Israel… Wir powoli przybiera postać Anioła, który mówi Józefowi: „nie bój się wziąć do siebie swojej małżonki albowiem z Ducha Świętego jest to co się w niej poczęło”. Anioł powoli znika a wir słów powraca do ust Józefa. Ten budzi się jako nowy człowiek, człowiek przemieniony przez Słowo.

Czytaj więcej...

Kilka słów o powołaniu

Luty 2013, może nawet 2 lutego… Ja na ostatniej prostej do złożenia pierwszych ślubów zakonnych a w mojej głowie uporczywe pytanie. Winne pewnie lata wielkiej aktywności sprzed wstąpienia do Karmelu, kiedy wezwaniem do modlitwy była każda sytuacja z otoczenia, każdy news telewizyjny, rozmowa, notka w prasie. Luty 2013, zawołana przez Boga do szczególnego życia modlitwy pytam: skąd dane, bo przecież nie z internetu, nie z telewizji nie z telefonicznych rozmów? Tego wszystkiego w Karmelu nie ma. Skąd? Po kilku dniach otwieram „Gościa Niedzielnego”, po lewej jak zwykle zdjęcie, tym razem Matka Boża z Oruro. Potężna biała figura, jeśli dobrze pamiętam w gwiazdy. Patrzę i uruchamia się znany proces: Oruro, to w Boliwii. Modlę się za Boliwię, jeszcze lepiej pomodlę się za polskich misjonarzy! Za jednego? Tak szczególnie! Może tam jest ktoś od nas? Zapytam kiedyś księdza Biskupa. Tak! Będę się modlić za tego misjonarza, poproszę Jezusa i będę modlitwą krok przed tym kapłanem, niech spełni się cały zamysł Boży. Po prawej psalm: „Wobec aniołów psalm zaśpiewam Tobie”. Jest konkret! „Wobec aniołów psalm zaśpiewam Tobie mój Boże” — radość jaką uruchomiła tamta modlitwa za nieznanego człowieka nie osłabła do dzisiaj. W nocy wiadomość: Ksiądz Biskup prosi o modlitwę za misjonarza który uległ ciężkiemu wypadkowi, modlimy się. Kolejna wiadomość: w szpitalu zmarł ksiądz Mariusz Graszk, kapłan naszej diecezji posługujący w Diecezji Oruro…

Co z rozumiało wtedy moje serce? Zdaje się że wszystko.

Czytaj więcej...

Kiedy piszę te słowa wielkimi krokami zbliża się koniec roku — roku liturgicznego, opisany w świadomości Kościoła przez Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Koniec roku czyli czas podsumowań. Czytając wskazówki Matki Kościoła nie można inaczej rozliczać minionych chwil, jak tylko dając odpowiedź na pytanie: czy Chrystus rzeczywiście króluje w moim życiu? Czy uczyniłem Go Królem minionego czasu, Królem czynów i spotkań, Królem myśli i pragnień?

„To w Krzyżu jest Ci dana, o Chryste, „wszelka władza”, taka władza, jakiej nikt inny nie ma w dziejach świata. (…)To w Krzyżu, w tym — po ludzku znaku hańby — stałeś się, o Chryste, Pasterzem naszych dusz i Panem dziejów” — modlił się na Wawelu św. Jan Paweł II przed Krzyżem św. Jadwigi. Przed tym samym Krzyżem 600 lat wcześniej młodziutka Jadwiga pytała Jezusa: co mam czynić? Usłyszała: „Fac quod vides” — czyń, co widzisz.

Czytaj więcej...

Spotkany przy grobie Jezus pyta: „czemu płaczesz?” Najwyższa Prawda pyta  o prawdę mojego serca. Czemu płaczesz? Ból, rozdarcie, poczucie potężnej straty, wszystko to może mi mówić o mojej ogromnej miłości, wdzięczności zażyłości z człowiekiem, który bezpowrotnie znika z moich oczu i z zasięgu moich ramion. „Czemu płaczesz?” - pyta Jezus, i muszę zmierzyć się z tym pytaniem, żeby moje życie nie zamieniło się w dolinę łez. Czemu płaczesz, z czym pragniesz pozostać? Z bólem i pustką które trawią twoje serce, czy z wdzięcznością i miłością, która wprawdzie się zmienia ale się nie kończy. Odejście, przejście bliskiej osoby zawsze jest w naszym życiu punktem krytycznym, zwrotnym. Wiele zależy od naszej czujności, od zasłuchania z Słowo Boga, które ma moc odsłaniać przed nami ukryte znaki, wyznaczać nowe drogi i zawsze prowadzi do pełni życia. Czemu płaczesz? Warto zapamiętać to pytanie Jezusa, warto je w sobie pielęgnować, nosić. Jeśli Bóg zechce nas kiedyś przeprowadzić przez śmierć drugiego człowieka, możemy usłyszeć Niebo jeśli tylko będziemy mieli w sobie te proste słowa. Czemu płaczesz? Jeśli płaczesz bo żal ci traconej obecności, nie trać ostatnich chwil, nie zatrzymuj się na swoim bólu, patrz i słuchaj. To milczenie jest językiem Nieba, ten spokój jest zapowiedzią ciszy poprzedzającej eksplozję Bożej Chwały. Jeszcze przez chwilę daj się poprowadzić człowiekowi, który wszedł w Wieczność, zrób krok w milczenie, jeden krok do przodu, wyjdź poza zgiełk i rozpacz. Wyjdź poza siebie, ten jeden akt odwagi może cię poprowadzić do miłości jakiej wcześniej nie doznałeś. Tylko nie zatrzymuj się na sobie.

Czytaj więcej...

Podkategorie

Dokumenty i opracowania dotyczące Szkaplerza

Informacje i artykuły pochodzące z naszego klasztoru i opublikowane w mediach.